artykuły

popularne

Odszkodowania za szkody wyrządzone przez dziki – czy można?

Autor: Kancelaria Skibiński Data: 2015-02-06 Tagi: , , , , , , ,

Przebywanie dzikich zwierząt w mieście może powodować naruszenia porządku publicznego oraz zagrożenie bezpieczeństwa obywateli ze względu na możliwość niszczenia przez te zwierzęta mienia, urządzeń produkcyjnych bądź użyteczności publicznej, wtargnięcia na obszar, na którym odbywa się ruch drogowy, lub w skrajnych przypadkach możliwość zaatakowania przez nie ludzi i zwierząt gospodarskich lub domowych.

 

Problem zwierząt wolno żyjących rozrasta się podobnie, jak rozrastają się osiedla ludzkie. Z punkty widzenia ekologii tak naprawdę to my jesteśmy temu winni, wkraczamy bowiem na tereny, które wcześniej nie były przez nas zajmowane. Abstrahując jednak od tej kwestii, nie może nam umknąć fakt, że te zwierzęta stanowią zagrożenie dla nas i dla naszego mienia. Co robić w sytuacjach, gdy np. dziki (bo to one najczęściej powodują szkody) niszczą nasze pola, ogrodzenia, albo dewastują obiekty użyteczności publicznej? Tutaj właśnie zaczynają się schody.

Czy istnieją jakieś różnice przy obszarach wiejskich i miejskich?

Tak. Ustawa Prawo łowieckie nie reguluje sposobu postępowania w przypadkach przebywania dzików w mieście, wobec powyższego w takich sytuacjach należy stosować przepis ustawy o samorządzie gminnym, jako przepis upoważniający gminę do podejmowania działań mających na celu przywrócenie porządku publicznego oraz zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom.

Przebywanie dzików na terenach zamieszkałych przez ludzi, w szczególności na terenach miejskich, wiąże się z potencjalnym niebezpieczeństwem uszkodzenia mienia, zranienia lub zabicia zwierzęcia, a przede wszystkim zranienia lub nawet doprowadzenia do śmierci człowieka. Stąd gmina, jako jednostka samorządu terytorialnego odpowiadająca za zapewnienie bezpieczeństwa i porządku na swoim terenie, powinna podejmować działania mające na celu schwytanie zwierzęcia i przewiezienie go w bezpieczne miejsce.

Może zdarzyć się, że np. dzik zachowuje się bardzo agresywnie i stanowi bezpośrednie zagrożenie dla ludzi, któremu nie można zapobiec w inny sposób niż poprzez schwytanie, a nawet zabicie zwierzęcia. W takim przypadku zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 5 ustawy o ochronie zwierząt, dopuszcza się zabicie zwierzęcia w przypadku, gdy stanowi ono bezpośrednie zagrożenie dla ludzi lub innych zwierząt, np. poprzez bezpośrednią możliwość ataku na człowieka. Należy jednak pamiętać, że uśmiercenie zwierzęcia może odbywać się wyłącznie w sposób humanitarny polegający na zadawaniu przy tym minimum cierpienia fizycznego i psychicznego.

W przypadku stałego przebywania zwierząt łownych na terenie miast można zastosować dyspozycję art. 45 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie, który mówi, iż w przypadkach szczególnego zagrożenia prawidłowego funkcjonowania obiektów produkcyjnych i użyteczności publicznej przez zwierzynę, starosta, w porozumieniu z Polskim Związkiem Łowieckim, może wydać decyzję o odłowie lub odstrzale redukcyjnym zwierzyny. Jest do tylko doraźne działanie zaradcze. Za zagrożenie takie w szczególności należy uznać sytuacje polegające na niszczeniu przez zwierzęta urządzeń energetycznych, telekomunikacyjnych, obiektów znajdujących się w fazie budowy, jak również stwarzaniu przez zwierzęta stałego zagrożenia w ruchu drogowym.

Jeśli chodzi o zasady dotyczące kosztów, jakie generuje aktywność dzikich zwierząt na terenie miast, należy stwierdzić, że przepisy prawa również nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Art. 50 ustawy Prawa łowieckiego wskazuje odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne, ogranicza jednak tę odpowiedzialność do szkód w uprawach i płodach rolnych. Nie wskazuje też podmiotu ponoszącego koszty odłowu, transportu lub odstrzału dzikich zwierząt na terenach miejskich. Również odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez zwierzęta objęte ochroną gatunkową została ograniczona w art. 126 ustawy o ochronie przyrody do enumeratywnie wymienionych rodzajów szkód wyrządzonych przez określone gatunki zwierząt. Co do zasady jednak, z wyjątkiem sytuacji przewidzianych w art. 45 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie oraz w art. 33a ustawy o ochronie zwierząt, za zadanie zapewnienia bezpieczeństwa i porządku na swoim terenie odpowiada gmina, stąd też należy uznać, iż to gminy ponoszą koszty odłowu, odstrzału i transportu dzikich zwierząt występujących na terenie miast.

Czy jest to prawidłowe rozwiązanie?

I tak, i nie. Problemów jest sporo, począwszy od ustalenia za co, tak naprawdę Skarb Państwa odpowiada. Jeśli się zastanowić, to tak naprawdę jego odpowiedzialność jest dalece ograniczona (zob. np. wypowiedź radcy prawnego Tomasza Wróblewskiego http://goo.gl/xAW2jJ). Nie będzie więc odpowiadał na zasadach ogólnych choćby z art. 431 Kc (kto chowa zwierzęta itd.) z uwagi na to, że Skarb Państwa zwierząt dziko żyjących zwyczajnie nie hoduje i nie posługuje się nimi w żaden sposób. W związku z tym nie pozwiemy wojewody i niestety musimy korzystać albo z ustawy o ochronie przyrody, albo Prawa łowieckiego.

Drugi problem to faktyczny zakres tej odpowiedzialności. Skarb Państwa odpowie powiem tylko za część szkód wyrządzonych w gospodarstwach rolnych.

Nie za wąsko? A co jeśli szkody wystąpiły gdzie indziej, niż w gospodarstwie?

Słuchając tego, co wychodzi z ministerstw, a także czytając to, co wynika literalnie z ustaw, to – Drogi Czytelniku – masz problem, bo nic Ci nie przysługuje!

Zastanówmy się chwilę z czego to wynika. Regulacje dotyczący odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody spowodowane przez zwierza dziko żyjącego wprowadzono już ładnych parę lat temu. Były to piękne czasy, kiedy życie toczyło się wolniej i wszystko było lepsze. A na terenach podmiejskich nie było jeszcze osiedli, lasy nie były wycięte itd.

W związku z powyższym problem popularnego buchtowania w ogóle nie dotyczył terenów miejskich, na których dziki można było zobaczyć raczej na zdjęciach, albo w TV.  Teraz to się zmieniło – wielu z nas mieszka już na osiedlach podmiejskich i często graniczy z lasami. A że przy śmietniku łatwo o jedzenie, zwierzyna po prostu tam przychodzi. I niszczy.

Niszczy bardzo wiele, bo nie chodzi tutaj już tylko o rozerwane ogrodzenia czy zniszczony trawnik – wystarczy zrobić drobną sondę w okolicznych gminach i nagle okazuje się, że musiały wydawać od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych np. na remont zdewastowanych Orlików.

Co na to Skarb Państwa?

Skarb Państwa robi co może, by umyć ręce. I jest to robione świadomie, bo ewentualne koszty, które musiałby pokryć w sytuacji rozszerzenia odpowiedzialności sięgnęłyby milionów złotych.

Na szczęście powstał pewnego rodzaju wyłom, który pozwala na podjęcie prób walki o swoje. Skarb Państwa odpowiada za szkody wyrządzone przez zwierzęta dziko żyjące łowne i będące pod ochroną. Zbliżony do reżimu odpowiedzialności z Prawa łowieckiego jest art. 126 ustawy o ochronie przyrody, który statuuje odpowiedzialność właśnie za zwierzęta będące pod ochroną. W stosunku do tego właśnie przepisu Trybunał Konstytucyjny wydał w dniu 21 lipca 2014 r. wyrok (sygn. akt K 36/13), w którym stwierdził niekonstytucyjność wskazanego przepisu.

Powyższe ma dla sprawy znaczenie fundamentalne. Zarówno Prawo łowieckie, jak i ustawa o ochronie przyrody, przewidują podobny reżim odpowiedzialności. Tymczasem Trybunał w swoim wyroku podkreślił, że wskazany w ustawie o ochronie przyrody reżim odpowiedzialności narusza podstawowe zasady konstytucyjne i w sposób nieuprawniony różnicuje sytuację prawną właścicieli w oparciu o rodzaj nieruchomości. Doprowadza to do nieprawidłowego wyłączenia odpowiedzialności Skarbu Państwa w sytuacji, w której powinien on pokryć spowodowane przez dziko żyjące zwierzęta szkody.

Da się to wyjaśnić prościej?

Tłumacząc to najprościej należy po prostu stwierdzić, że TK zauważył, że regulacja w sposób niekonstytucyjny różnicuje sytuację właścicieli nieruchomości poprzez ochronę wyłącznie gospodarstw rolnych. Inni właściciele zostają w próżni.

W ślad za powyższym podjęliśmy z jednym z naszych klientów ryzyko ruszenia z eksperymentalnym procesem i wezwaliśmy do zapłaty Skarb Państwa reprezentowany przez właściwy zarząd województwa.

Zaznaczamy jednocześnie, że jesteśmy świadomi, iż zarząd może odmówić wypłaty odszkodowania (i najprawdopodobniej to zrobi) z uwagi na fakt, iż szkody nie powstały w gospodarstwie rolnym w związku z brzmieniem art. 46 ust. 1 pkt. 2, art. 48 i art. 50 ustawy z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie. Nie oznacza to jednak, że Skarb Państwa, który reprezentowany jest przez Zarząd, nie będzie ponosił odpowiedzialności. Trzeba jednak oddać trochę sprawiedliwości organom – wiążąca je zasada praworządności niestety nie pozwala na swobodne stosowanie Konstytucji bezpośrednio (to jest sam w sobie dobry temat, do którego może kiedyś wrócimy) i muszą się trzymać przepisów.

Jak to się skończy? Nie wiemy. Na pewno będziemy podejmować próby kierowania zapytań do Sądu Najwyższego (może będzie uchwała?), w zanadrzu jest jeszcze wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa jest bardzo istotna i z pewnością będzie mieć duże znaczenie dla szerokiego kręgu osób i jednostek samorządu terytorialnego. Postaramy się w miarę możliwości informować co się w tych sprawach dzieje i zamierzamy walczyć.

Uwaga! Jeżeli, Czytelniku, masz podobny problem (jesteś osobą prywatną, albo samorządowcem) i jesteś zainteresowany możliwością ew. dochodzenia odszkodowania od Skarbu Państwa – pisz śmiało, być może nawiążemy współpracę!

P.P. & M.Z.

Zdjęcie pochodzi z witryny pixabay.com, na licencji CC0.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Masz jakieś pomysły?

Autor: