artykuły

popularne

Odszkodowania za dziki – ciąg dalszy

Wracamy po długiej przerwie z informacjami na temat poruszanych już wcześniej odszkodowań za zniszczenia spowodowane przez zwierzynę dziko żyjącą w mieniu nierolniczym. Chodzi oczywiście głównie o dziki, za które nikomu odpowiedzialności za bardzo ponosić się nie chce.

Wcześniej w tym tygodniu chwaliliśmy się na naszych profilach na Facebook’u i Twitterze, że mieliśmy przyjemność uczestniczyć w Konwencie Zrzeszenia Gmin Województwa Lubuskiego, gdzie w dniu 20 marca 2015 r. jako Kancelaria Skibiński (zapraszamy do odwiedzenia naszej strony!) wygłaszaliśmy krótką prelekcję na temat uregulowania w zakresie szkód powodowanych przez zwierzynę dziko żyjącą, podmiotach odpowiedzialnych i możliwościach dochodzenia roszczeń w sposób szerszy, niż wynika to bezpośrednio z regulacji ustawowych.

Podstawowym zagadnieniem, które zostało poruszone, to kwestia szerszej odpowiedzialności Skarbu Państwa (lub innych podmiotów). Obecnie bowiem jedynymi osobami, które mogą liczyć na odszkodowania, są wyłącznie rolnicy (i marginalnie osoby, które zostały poszkodowane w wypadkach, gdy zarządca drogi nie oznakował jej prawidłowo i nie ostrzegł o zwierzynie, ale tutaj odpowie zarządca) oraz (w zależności od tego czy mowa o stosowaniu ustawy o ochronie przyrody, czy też Prawa łowieckiego) właściciele gospodarstw rybackich i leśnych.

Wydaje się, że takie różnicowanie i kategoryzowanie podmiotów mogących ubiegać się o odszkodowania, jest dalece nie uzasadnione. Praktycznie pozostawieni sobie pozostają mieszkańcy osiedli podmiejskich, których posesje są regularnie niszczone. Bez pomocy zostają również gminy, które nie tylko same są poszkodowane (zwierzyna, w szczególności dziki, niszczą boiska i tereny zielone), ale również ponoszą koszty przywracania mienia publicznego do stanu publicznego i wydatkują środki na zapobieżenie dalszym szkodom i minimalizację zagrożeń. A nie mają przy tym żadnych szans na zwrot tych wydatków.

Pamiętajmy, że omawiana regulacja została wprowadzona wiele lat temu, jeszcze przed dynamicznym rozwojem kraju, a zatem w czasach gdy nie były realizowane szersze inwestycje w infrastrukturę, a miasta nie rozbudowywały się, wchodząc na dawne tereny leśne. Obecnie dziki buchtujące na terenach osiedli, czy parków, nie są niczym wyjątkowym, a tymczasem regulacje wciąż znajdują się w czasach, gdy problem szkód powodowanych przez zwierzęta dotyczył w 90% przypadków rolników i obszarów w ramach obwodów łowieckich. Tymczasem np. na terenach miast obwodów łowieckich nie ma!

Czy w związku z powyższym istnieje szansa, by gminy i ich mieszkańcy nie będący rolnikami mogą otrzymać odszkodowania? Uważamy, że tak – taka furtka jest otwarta dzięki kształtującemu się orzecznictwu Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli chcesz zapoznać się z tematem szerzej, zapraszamy do naszego poprzedniego wpisu w tym temacie (znajdziesz go tutaj), lub po prostu napisz do nas!

Nowelizacja nadchodzi?

W trakcie wystąpienia, z uwagi na ograniczony czas, ledwie wspomnieliśmy o pewnym projekcie. Od 18 marca 2015 r. dostępny jest (polecamy zapoznać się z nim – możesz przeczytać go tutaj) projekt ustawy o szkodach łowieckich, obowiązkowych ubezpieczeniach od szkód łowieckich, Łowieckim Funduszu Odszkodowawczym oraz o zmianie niektórych ustaw.

Nazwa ustawy brzmi dość szumnie i słusznie – jedną z podstawowych rzeczy, które ten akt ma zamiar zrobić, będzie uchylenie całego rozdziału 9 Prawa łowieckiego, który traktuje o szkodach łowieckich. Sama ustawa ma tę regulację kompleksowo zastąpić. Czy to dobrze? Osobiście uważamy, że tak – Prawo łowieckiego było z jednej strony zbyt szczątkowe, z drugiej zbyt zagmatwane. Teraz teoretycznie jest szansa na przejrzyste uregulowanie materii.

Co więcej – projekt wprowadza zupełnie nową jakość w zakresie choćby likwidacji szkód, czy też w zakresie obowiązkowego ubezpieczenia OC w zakresie szkód łowieckich.

Czy więc rozwiązuje problem szkód, jaki interesuje nas najbardziej? ABSOLUTNIE NIE!

Jeżeli chodzi o odpowiedzialność za szkody łowieckie, to jest ona praktycznie identyczna jak obecnie funkcjonujące rozwiązanie – jest pewna różnica w przypadku odpowiedzialności Skarbu Państwa. Miałby on odpowiadać dalej za szkody spowodowane poza obwodami łowieckimi przez zwierzynę objętą całoroczną ochroną (w Polsce jest to aż łoś), ale również za szkody spowodowane przez pozostałą zwierzynę w okresie, gdy wstrzymany jest odstrzał. Skarb odpowie za szkody spowodowane w obwodach łowieckich leśnych (w tym zakresie PGL Lasy Państwowe jako statio fiscii),i za szkody w obwodach polnych i nie wchodzących w skład obwodów (statio fiscii jak dawniej – zarząd województwa.

To, co należy uznać za dobre, to wprowadzenie systemu ubezpieczeń i procedury likwidacji szkód łowieckich. W ramach istniejących uregulowań jest to rozwiązanie pożądane. Niemniej, jest to stanowczo za mało, szczególnie w świetle tego, że ustawodawca wie o wyrokach TK kwestionujących podział podmiotów uprawnionych do odszkodowania przez rodzaj posiadanych nieruchomości. Prowadzone są również prace nad innymi zmianami Prawa łowieckiego, jak i ustawy o ochronie przyrody – czemu nie wprowadzono poprawek teraz? Oczywiście jeśli nie wiadomo o co chodzi, to znak, że chodzi o pieniądze…

M.Z.

Zdjęcie pochodzi z witryny www.pixabay.com na licencji public domain.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Masz jakieś pomysły?

Autor: