artykuły

popularne

Nowy przykład oszustów w sieci

Autor: Kancelaria Skibiński Data: 2014-01-22 Tagi: , , , , , , , , ,

Dosłownie kilka dni temu udało nam się natrafić na ciekawy mail o następującej treści (w załączeniu oczywiście znajduje się faktura pro forma, do zapłaty kwota 98 zł):

„Szanowna Pani,

Niniejszym informujemy, iż spółka G&G Ltd, zgodnie z przysługującymi jej uprawnieniami, dokonała w dniu 19.07.2013 cesji wierzytelności wynikającej z zawartej przez Panią w dniu 06.06.2012 umowy członkostwa w Klubie Dobrych Programów.

Wykonując obowiązek ciążący na byłym wierzycielu, informujemy, iż w chwili obecnej wierzycielem uprawnionym do egzekwowania Pani zadłużenia jest spółka Smart Tech Connect Ltd z siedzibą w Dubaju. Spełnienie zaległego świadczenia musi nastąpić poprzez zapłatę należności na rachunek bankowy nowego wierzyciela:

Nazwa odbiorcy: Smart Tech Connect Ltd
Adres odbiorcy: Meydan Office Tower, P.O. Box 450676, Dubaj”

Ponad rok temu w Polsce rozpoczął działalność serwis internetowy oferujący użytkownikom możliwość pobrania programów. Ów serwis zwie się (tak, dalej jeszcze działa, choć spora część przeglądarek internetowych i programów antywirusowych blokuje  wyświetlanie ze względu na oznaczenie jej jako strony o potencjalnie niebezpiecznej zawartości) www.dobre-programy.pl. Pewnie każdy z nas kojarzy taką nazwę – od lat działa bowiem witryna www.dobreprogramy.pl. Wiążą się z tym pewne komplikacje, bo o ile z obu stron można za darmo pobrać oprogramowanie (oferowany tam soft to tzw. freeware i teoretycznie nie można żądać za niego pieniędzy), to korzystanie z pierwszego z wymienionych serwisów już bezpłatne nie jest.

Jak do tego doszło? Na stronie www.dobre-programy.pl należy założyć konto, dzięki któremu staniemy się członkiem Klubu Dobrych Programów – ta przyjemność kosztować nas będzie 98 zł. Czyli mamy do czynienia z klasyką w stylu www.pobieraczek.pl – jak naciągnąć internautę. Pierwsza seria maili z uprzejmą prośbą o zapłacenie kwoty 98 zł (wraz z pogróżkami typu „jeśli nie zapłacisz, wysokość kwoty wzrośnie i będzie wpis w KRD”) wysyłane były rok temu. Obecnie, posiłkując się enigmatyczną cesją wierzytelności, spółka Smart Tech Connect wysyła kolejną partię powiadomień.

Rok temu reagował sam portal www.dobreprogramy.pl, m.in. dlatego, że podszywano się pod ten portal. Jako że witryna ta była całkowicie bezpłatna, a pod adres „konkurentów” często trafiano zupełnym przypadkiem (popularne były przekserowania celem pobrania kodeków wymaganych do odtworzenia filmów w Internecie), łatwo było nadużyć zaufania internautów.

Niestety problemów jest kilka – mimo iż trudno ją znaleźć, na serwisie przy procedurze rejestracji faktycznie widnieje informacja o odpłatności za usługę. Co więcej, takie informacje znajdują się również w regulaminie serwisu, który akceptujemy (co jest równoznaczne ze złożeniem oświadczenia woli) i w ten sposób zawieramy umowę (od której, na warunkach określonych w regulaminie, możemy odstąpić w terminie 14 dni).

Jak się bronić?

Teoretycznie więc użytkownik, który zaakceptował regulamin, może winić wyłącznie siebie. Po części jest to prawdą – sami stoimy na stanowisku, że zawsze należy czytać to, co podpisujemy/akceptujemy. Nie ma wyjątków. Ale skoro mleko się rozlało, to trzeba choćby spróbować znaleźć rozwiązanie.

Po pierwsze, nie należy panikować i w pierwszym odruchu płacić. Z całego kontekstu wynika, że działalność serwisu jest – delikatnie mówiąc – naciągana.

Spółka Smart Tech Connect nie ma możliwości wpisania użytkownika do KRD. Istnieje szereg przesłanek, które muszą zostać spełnione (wynikające z art. 14-16 ustawy z dnia 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, której tekst jednolity znajdziecie tutaj):

1)     Zobowiązanie powstało w związku ze stosunkiem prawnym.

2)     Łączna kwota zobowiązań musi wynosić min. 500 zł (gdy dłużnik nie jest konsumentem), lub min. 200 zł (gdy jest konsumentem).

3)     Świadczenie jest wymagalne od co najmniej 60 dni.

4)    Minął min. miesiąc od dnia wysłania listem poleconym dłużnikowi (lub doręczenia do rąk własnych) pisemnego wezwania do zapłaty zawierającego ostrzeżenie o możliwości podjęcia kroków prawnych celem wyegzekwowania należności.

Już sam fakt, że Spółka wysyła maile, a nie listy polecone z pisemnymi wezwaniami wskazuje, że jej celem wcale nie jest podejmowanie kroków prawnych, a zwyczajne wzbogacenie się na naiwności internauty. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że straszenie użytkownika wpisem w KRD zasadniczo wyczerpuje znamiona groźby bezprawnej z art. 115 § 2 Kodeksu karnego.

Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że serwis ma praktycznie identyczną nazwę, jak inna strona www, posiada bardzo zbliżony layout, ma również taką samą ofertę. W związku z czym osoba korzystająca z tego typu portali sporadycznie łatwo może wpaść w pułapkę, gdyż www.dobreprogramy.pl tradycyjnie oferuje oprogramowanie bez żadnych ukrytych opłat.

Warto pamiętać, że „trudniący się” podobną działalnością serwis www.pobieraczek.pl został w maju ubiegłego roku ukarany przez UOKiK karą w wysokości 215 tys. zł, za m.in. zastraszanie, wprowadzanie w błąd i bezprawne groźby, kierowane pod adresem użytkowników. Treść wysyłanych maili miała na celu faktycznie zmusić użytkowników do zapłaty kwoty. Wg mnie, przy całym kontekście funkcjonowania www.dobre-programy.pl, jest to tylko kwestia czasu kiedy UOKiK nałoży na spółkę Smart Tech Connect podobną karę. Szczególnie, że sama strona serwisu jest już oflagowana jako zawierająca treści potencjalnie niebezpieczne.

Co więc zrobić? Zasadniczo nie powinno się do sprawy przywiązywać większej wagi i pozwolić jej umrzeć śmiercią naturalną – jest wysoce prawdopodobne, że żaden użytkownik nie dostanie pisemnego wezwania do zapłaty i nikt nie będzie wszczynał jakiegokolwiek postępowania.

Niemniej, warto poczynić pewne kroki celem dodatkowego zabezpieczenia się przed ewentualnymi niekorzystnymi skutkami prawnymi (gdyby bowiem sytuacja nie sprawiała tak ewidentnego wrażenia oszustwa, należałoby Spółce faktycznie zapłacić), warto skorzystać z art. 84 i 88 Kodeksu cywilnego.

Chodzi o złożenie oświadczenia na piśmie, którym to uchylimy się od skutków prawnych złożonego przez nas wcześniej oświadczenia woli dokonanego pod wpływem błędu. Na złożenie oświadczenia (koniecznie na piśmie, wysłanym listem poleconym z dowodem doręczenia na adres polskiego przedstawicielstwa) mamy rok od wykrycia błędu – dobrym początkiem terminu jest np. dzień otrzymania powiadomienia mailem.

Podkreślam, że powyższe nie będzie skutkowało automatycznym zwolnieniem się z jakiejkolwiek odpowiedzialności, ale można nam – w razie czego – pomóc w sądzie. Dlatego jeszcze raz apel – regulaminy i umowy należy zawsze czytać!

M.Z.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Masz jakieś pomysły?

Autor: