artykuły

popularne

Na co te pieniądze? – Bez wstydu o zadośćuczynieniu w dzisiejszych czasach

Wiele z osób, które zostały poszkodowane w wyniku jakiegoś zdarzenia zastanawia się nad możliwością uzyskania pomocy finansowej. O sytuacjach – czasem dość nietypowych – w jakich poszkodowani mogą ubiegać się o pieniądze pisałem już wielokrotnie w innych wpisach, do których lektury serdecznie zapraszam. W tym artykule chciałbym poruszyć jednak dość niezręczną kwestię, a mianowicie spróbować wyjaśnić – czemu ma służyć przyznanie pieniędzy na rzecz poszkodowanego i dlaczego nie warto wstydzić się żądać pieniędzy.

Proponując poszkodowanym pomoc w walce o zadośćuczynienie często spotykam się z wypowiedziami, iż żądanie pieniędzy za doznaną krzywdę jest niehumanitarne. Zdaniem wielu, takie roszczenie to przeliczanie życie i zdrowia, a często także innych dóbr osobistych na złotówki.

Sytuacja ta jednak mnie nie dziwi. Mówiąc szczerze, gdy nie specjalizowałem się jeszcze w sprawach o zadośćuczynienie pieniężne, usłyszane w mediach doniesienia o przyznaniu pieniędzy z tego tytułu – najczęściej dla polityków – wywoływały u mnie podobne, negatywne emocje.

To chyba normalne, bo każdy z Nas wolałby w ogóle nie doświadczyć krzywdy, aniżeli w zamian za utratę zdrowia dostać jakieś tam pieniądze. Można przecież poczuć się wtedy jak rzecz, a wyrok sądu traktować jak wycenę rzeczoznawcy majątkowego.

Czasu nie da się cofnąć…Co można jednak zrobić?

Obecna możliwość żądania świadczenia pieniężnego za doznaną krzywdę wywodzi się z krwawej zemsty, której dokonywano przez stulecia. Odpłacenie sprawcy zdarzenia miało być bowiem najbardziej skuteczną metodą zniwelowania bólu fizycznego czy psychicznego u poszkodowanego, który na pocieszenie dostawał innego poszkodowanego – sprawcę całego zajścia  (w takiej sytuacji powstawało więc najczęściej dwóch poszkodowanych).

Łatwo chyba więc zauważyć, że sposoby te nie działały i to one były niehumanitarne! Szkoda, że dopiero mniej więcej w XVIII w. dotarło to do większości europejskiego społeczeństwa. Wtedy też zmieniono podejście i wreszcie zaczęto się zastanawiać jak naprawić powstałą krzywdę, a nie wyrządzać kolejną.

Chodzi więc tak naprawdę o próbę naprawienia krzywdy

Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż przyznanie świadczenia pieniężnego jest niedoskonałym środkiem ochrony i dlatego nie mówię, że spowoduje ono, że krzywdy nie będzie. Pieniądze z pewnością jednak pomogą zniwelować niekorzystne skutki. Czy ktoś zaprzeczy, że poprzez wykupienie pobytu w sanatorium lub SPA, czy też wylotu do ciepłych krajów, osoba poszkodowana nie poczuje się lepiej? Nie przeczą temu bynajmniej sądy. Na sali rozpraw często usłyszeć można, że przyznanie zadośćuczynienia za uszkodzenie ciała powinno służyć celom zwiększonej konsumpcji poszkodowanego, a więc m.in. wydatkom na wypoczynek w uzdrowiskach poza normalnym urlopem. Odnosi się to także do korzystania z sanatorium już po ukończeniu leczenia. Warto też zwrócić uwagę, że pogląd taki został zaprezentowany już przez Sąd Najwyższy w 1957 r., a potem po prostu był jedynie powtarzany!

Dlaczego jednak pogląd ten nie został rozpowszechniony i należycie wyjaśniony osobom poszkodowanym?

W okresie komunizmu mieliśmy do czynienia z Państwowym Zakładem Ubezpieczeń. Biorąc pod uwagę zakres obowiązkowych umów ubezpieczeń obowiązkowych, odszkodowania dla poszkodowanych były więc najczęściej płacone z kieszeni państwa. Okoliczność ta doprowadziła w konsekwencji do przyznawania symbolicznych kwot na rzecz poszkodowanych. Ponadto w czasach tych często wpajano – bo tak to trzeba nazwać – pogląd, iż żądanie zadośćuczynienia pieniężnego byłoby niezgodne z moralnością socjalistyczną.

Na szczęście dla poszkodowanych, czasy się zmieniły i nie trzeba już wstydzić się żądania pieniędzy – do których przecież mamy prawo

Aktualnie występuje co najmniej kilka wielkich podmiotów ubezpieczeniowych. Wszyscy to przedsiębiorcy, którzy utrzymują się ze składek wpłacanych przez potencjalnych sprawców. W dzisiejszych czasach, gdy na polskich drogach mamy ok. 21 mln samochodów, każdy z Nas może przecież wyrządzić krzywdę innej osobie. Najważniejsze jest jednak to, by osoby poszkodowane miały możliwość jak najszybszego powrotu do zdrowia, a ułatwi to z pewnością przyznanie sumy pieniężnej. Moim zdaniem żądanie pieniędzy przez poszkodowanego może ponadto zmienić sytuację na polskich drogach – o czym napiszę w innym artykule.

Ja już zmieniłem swoje zdanie na temat zadośćuczynienia. A Ty?

J.M.

 

 

Zdjęcie pochodzi z serwisu https://secure.flickr.com aut. Kitty Gordon

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Masz jakieś pomysły?

Autor: