artykuły

popularne

Czy potrzebujemy odległości minimalnej dla farm wiatrowych?

Inwestycje w farmy wiatrowe budzą wiele kontrowersji. Chyba największą z nich zawsze była odległość minimalna od zabudowań, w której mogą zostać postawione poszczególne turbiny. Branża mówi, że problemu nie ma. Mieszkańcy mówią, że jest. A co na to ustawodawcy? I najważniejsze pytanie – gdzie podziały się planowane zmiany?

Na wstępie należy zaznaczyć, że w Polsce nie mamy uregulowanej odległości minimalnej. Zero informacji na ten temat. Przyznać należy, że to kiepsko, bo wbrew obiegowej opinii wiele krajów w Europie wprowadza ograniczenia w tym zakresie. Dla przykładu – Wlk. Brytania ma w planach wyrzucenie wiatraków z lądu w ogóle (http://wysokienapiecie.pl/wiatraki/357-wiatr-zmian-uderza-w-brytyjskie-wiatraki).

Oczywiście, można się obecnie spotkać z twierdzeniami, że w polskim ustawodawstwie istnieją zapisy o odległości minimalnej. Niestety, jakby pozytywnie do tego stwierdzenia nie być nastawionym, troszkę trąci to tanim chwytem marketingowym, chodzi bowiem o przepisy dotyczące maksymalnego dopuszczalnego oddziaływania akustycznego. Te przepisy dotyczą tylko i wyłącznie ograniczeń w lokowaniu turbin wiatrowych w taki sposób, by emitowany przez nie dźwięk nie był szkodliwy dla mieszkańców.

I tyle!

Niestety, wielu zdaje się nie dostrzegać kilku podstawowych problemów. Postawienie turbiny wiatrowej np. 500 m od zabudować (będących czyjąś własnością), to nie tylko problem związany z dźwiękiem. Temat jest szeroki i przejdę do niego przy okazji innego wpisu – chodzi bowiem o pełne oddziaływanie inwestycji (a zatem wpływ na ogólny komfort użytkowania, immisje, obniżenie wartości nieruchomości, utrudnienia w obrocie, itd.) i odległość minimalna powinna uwzględniać wszelkie oddziaływanie na nieruchomość.

Czemu więc nikt tego nie uregulował?

Ciężko powiedzieć! Nie chcę wdawać się w roztrząsanie, czy to przypadkiem nie przez lobby wiatrowe. Nie ma to sensu i nie wniesie to absolutnie nic. Wiadomo tylko, że o mały włos mielibyśmy w naszym porządku prawnym tę kwestię rozwiązaną.

Ostatnio planowano wprowadzić kilka istotnych zmian dla energetyki wiatrowej – poselski projekt zmiany ustawy Prawo budowlane i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, prezydencki projekt ustawy o ochronie krajobrazu, oraz ustawa o OZE.

Ustawa o OZE regulowała bardzo szeroki zakres, niemniej kwestię odległości minimalnej pominęła. Była o niej natomiast mowa w projektach poselskim i prezydenckim.

Były, ale sobie poszły.

Niestety, zarówno projekt prezydencki (tzw. ustawa krajobrazowa), jak i projekt poselski, zostały czasowo zamrożone. Oficjalnie dlatego, że kilka projektów miało regulować podobną materię, w związku z czym trzeba było się zastanowić nad tym, co ostatecznie ma się w ich treści znaleźć.

Ostatecznie projekt prezydencki poszedł w odstawkę. Moim zdaniem stało się dobrze, bo projekt był zwyczajnie niedorobiony, choć jego zamysł był dobry. Projekt poselski uległ dość mocnej przeróbce i krytykowana przez branżę wiatrową odległość minimalna po prostu z niego wypadła.

Co teraz?

Teraz, niestety, musimy poczekać aż ktoś zbierze się na odwagę i temat jednak ureguluje. Osobiście uważam, że brak regulacji w zakresie odległości minimalnej jest szkodliwy dla wszystkich. Przy okazji zrobimy szerszy wpis o tym jakie uprawnienia nam przysługują, gdy turbina stoi na podwórku, ale pokrótce mogę powiedzieć wprost – na dzisiaj zawsze będzie oceniane, czy posadowienie turbiny narusza prawo własności, czy nie. Jest to ocenne i to bardzo –sądy administracyjne już od jakiegoś czasu na tej podstawie stwierdzają nieważność planów miejscowych, bo przez lokalizację turbin wiatrowych dochodzi do nieproporcjonalnego naruszenia prawa własności.

No i klops, można powiedzieć. Bo z jednej strony ani mieszkańcy nie mają pewności (bo przecież turbina może stać i 1 km, ale również 500 m od domu i nie wiadomo czy to dobrze, czy źle), ani inwestorzy, bo jaka odległość będzie wystarczająca dla sądu?

Uregulowanie odległości minimalnej będzie miało jedną wielką zaletę – będzie bezsporne, że postawienie turbiny w takiej odległości od zabudowy będzie prawidłowe i nikt nie stwierdzi nieważności planu, a mieszkańcy nie będą mieć problemów. Także może korzystniej byłoby dla branży nie wywierać takich nacisków na Wiejskiej?

M.Z.

Zdjęcie pochodzi z witryny freerangestock.com

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Masz jakieś pomysły?

Autor: